Moje dziecko nie ma talentu

Moje dziecko nie ma talentu

„Pani dziecko to ma talent. Moje to nawet prostej kreski nie narysuje” – komentuje dopiero co poznana mam w poczekalni poradni dziecięcej na widok rysunku pięcioletniego chłopca. Za moment poucza swoją również niespełna pięcioletnią córkę – „Zobacz Zuziu jak chłopczyk rysuje”. Zuzia przygląda się zakłopotana. Mam kontynuuje „Widzisz, też mogłabyś wziąć kredkę i tak narysować”. Zuzia zawstydzona odchodzi w kąt.

Taplana twórczość

Od chwili narodzin rozwijamy nasze zmysły – wzrok, słuch, smak i węch. Gdy z małego nieporadnego brzdąca zaczynamy przeistaczać się w nieco bardziej przemieszczającą się istotę, z ogromnym zaciekawieniem przyglądamy się wszystkiemu co wpada w nasze dłonie. Odkrywamy, że wszystko może być doskonałą zabawą. Zwłaszcza jeśli daje możliwość wytaplania i wysmarowania wszystkiego dookoła.

Czekoladowy szlaban

Czekolada. Przysmak wielu łasuchów, ale i pierwsze medium, które odkrywa w nas duszę artysty.  Artysty, który nie jest jeszcze ograniczany, ani przestrzenią, ani formą, a już na pewno konwenansami i tym co wolna, a czego nie …. Jednym słowem najpiękniejszy okres w życiu. Jakie jest więc nasze zdziwienia, gdy swą pierwszą, nieograniczoną twórczość prezentujemy na ścianach, meblach czy dywanach i spotykamy się z niezrozumieniem! Tak zaczyna się pierwszy w życiu szlaban na czekoladę!

Być jak Van Gogh

Zdesperowany Rodzic, widząc ogromne ilości czekolady i pokłady twórczej energii na ścianach biegnie do sklepu po pierwszy blok i farby. Koniecznie do malowania rączkami. (Broń Boże pędzel! Dziecko mogłoby sobie oko wykłuć, choć byłby to pewnie pierwszy taki przypadek na świecie. No ale cóż, zawsze ktoś lub coś musi odegrać rolę złego wilka.) Mamy więc farby, mamy kartkę. Wspólnie z dzieckiem zaczynamy odkrywać kolory, z odcisków dłoni tworzyć pola kwiatów. Wkrótce z pomocą przychodzą też ziemniaki. Ziemniaczane stempelki z pewnością wzbudzają więcej euforii niż puree ziemniaczane na talerzu. Jest fantastycznie. W tym poczuciu spełnienia rodzicielskiego obowiązku – twórcza edukacja dziecka, cudowna zabawa i ujarzmiona dziecięca ekspresja – Rodzic wraca znów do prania sprzątania, gotowania. Nasz mały Van Gogh po ekscytującej twórczej zabawie wpada w objęcia Morfeusza na długo…. długo…… długo…. Może zbyt długo…

Sztuka w lochach

Przedłużająca się cisza zaczyna wzbudzać w nas niepokój. Wchodząc do pokoju dziecka omal nie dostajemy zawału. W całym pokoju, z artystą na czele, trudno jest znaleźć miejsce niedotknięte „sztuką”. I w ten oto sposób dochodzimy do wniosku, że na twórczą edukację dziecko ma jeszcze czas. Farby lądują na długie lata w lochach, a my wychowujemy „Zuzię”, która nie potrafi narysować kotka. „Chronimy” ją przez długie lata przed farbami, pastelami czy plasteliną, jak Śpiącą Królewnę przed wrzecionem. Grunt, że w czystym i zadbanym zamczysku!

Moje dziecko nie ma talentu

“Po prostu nie ma talent”. Największa bzdura jaką Rodzic może powiedzieć o swoim dziecku. Talent jest w każdym z nas. Rodzimy się jak biała otwarta księga. Jak ją zapiszmy zależy od nas samych. W pierwszych latach życia – właśnie od Rodzica. To więc czy będziesz wychowywać Śpiącą Królewnę czy Królewicza zależy tylko od Ciebie. Jeśli zamkniesz twórczość dziecka w karcerze, to Ty będziesz odpowiedzialny za to, że „nie ma talentu”. To Ty będziesz odpowiedzialny za to, że nie pozwoliłeś go odkryć i rozwijać.

Mam nadzieję, że Ty jesteś tym Rodzicem, którego dziecko potrafi narysować kotka !
Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *